Kategorie: Wszystkie | KSIĄŻKA KUCHARSKA | KWIATY | PODRÓŻE | SPRÓBUJ MNIE | ŻYCIE
RSS
poniedziałek, 20 lipca 2009

Wczoraj opisywałam przepiękna Turcję i jeszcze do niej wrócę za kilka dni, lecz już w całkowicie innej odsłonie. Dziś chciałam pokazać, dzięki czemu (między innymi) tam się dostałam. Wszystko stało się za sprawą, Origami czyli jak każdy zapewne wie sztuki składania papieru. Kiedy pada za oknem i nie mam, co robić chętnie do tej sztuki powracam, mój chłopak nie jest za bardzo zadowolony, ponieważ zamiast spędzać z nim czas składam jakieś głupie karteczki. Co zrobić, gdy to jest jedna z moich pasji i lubię to robić, bo wychodzą z tego przepiękne rzeczy... :) Ja osobiście nie jestem osoba cierpliwą a dzięki temu mogę tą moją cierpliwość poćwiczyć... :) Najbardziej cieszy mnie origami modułowe, czyli zrobione z pewnej liczby modułów (takich samych papierowych części), Wychodzą wtedy cudowne bryły przestrzenne. Oto dwa najładniejsze z moich dzieł:

Origami

Buckyball

 

Te pierwsze trzy bryłki (na zdjęciu pierwszym) zostały zastosowane jako prezent świąteczny i wykorzystane jako bombki na choinkę.

Z tą druga bryłką origami wiąże się cała jej historia, może opiszę to tak w skrócie. Jest to "Buckyball”, czyli fuleren, którego nazwa pochodzi od wynalazcy R. Buckminster Fuller jest odmianą alotropową węgla odkrytą w 1985 roku. Jest to model najpopularniejszego fulerenu zawierającego 60 atomów węgla (tzw. C60). Amerykańska nazwa to "Soccerball", angielska "Football", matematyczna nazwa to Dwudziestościan ścięty, który ma 32 ściany (12 pięciokątnych, 20 sześciokątnych), 90 krawędzi i 60 wierzchołków. Kojarzyć się on może z piłką do gry w piłkę nożną... :) Jeśli ktoś jest zainteresowany i chce się tym dowiedzieć więcej ciekawych rzeczy to odsyłam do literatury fachowej... :P

niedziela, 19 lipca 2009

Dziś wzięło mnie na wspomnienia... :) W ostatniej klasie liceum w zamian za pomoc w szkolnych imprezach oraz w zamian za udział w jednym z projektów Comeniusa pojechałam wraz z uczniami i nauczycielami mojego liceum na coś w stylu wymiany do Istambułu (cudownego miasta dwóch kontynentów). Przypomniał mi się ten wspaniały wyjazd, ponieważ widziałam dzisiaj w telewizji reportaż stamtąd... :) Uznałam, że dodam kilka zdjęć, które wg. mnie mają swój klimat i coś nie coś opiszę te fotki... :)

Fotka I

Ayasofya

Była to najwyższa rangą świątynia w Cesarstwie bizantyjskim. Po zajęciu Konstantynopola przez Turków w 1453 zamieniona na meczet (wtedy m.in. dobudowano minarety). Świątynię miał przyćmić wybudowany w XVII wieku Błękitny Meczet (widoczny na Zdjęciu II). Obecnie jest to muzeum. Nazwa świątyni znaczy dosłownie "Święta Mądrość" i odnosi się do Bożej Mądrości, jednego z atrybutów Boga.

Fotka II

Sultan Ahmet Cami

Błękitny meczet zbudowany z polecenia sułtana Ahmeda I, który jest jednym z ostatnich, a zarazem najwspanialszych przykładów tzw. "klasycznego okresu" sztuki islamskiej w Turcji. Meczet ten posiada aż 6 minaretów, ponieważ budowniczy źle zrozumiał Sułtana, który polecił mu wykonać minarety ze szczerego złota (w języku Tureckim słowo sześć i słowo złoto są bardzo podobne stąd ta pomyłka). Piękno tego meczetu miało przyćmić piękno Hagi Sofii, lecz nie udało się to budowniczym.

Fotka III

Kapali Çarşi

Najsłynniejszym z bazarów w Istambule jest Wielki Bazar, który założony został przez Mehmeda Zdobywcę w 1453 r., tuż po zdobyciu przez niego miasta. Wielki Bazar to jedyne w swoim rodzaju miejsce. Na ogromnej przestrzeni rozlokowane są liczne sklepiki i stragany. Całość przykryta jest dachem z licznymi pięknymi zdobieniami. Kupić można tam wiele wspaniałych rzeczy. Jego przestrzeń liczy 30.700 m² i bardzo łatwo się w nim zgubić, mimo wszystko jest bardzo piękny pełny przeróżnych rzeczy w przeróżnych kolorach... :) Na zdjęciu widać akurat sklepik z szalami - ja kupiłam 2 kaszmirowe szale... :)

sobota, 18 lipca 2009

Długo zastanawiałam się jak rozpocząć mój pierwszy w życiu blog, nawet nie wiem, co podkusiło mnie do pisania go. Wydaje mi się, że pchnęła mnie do tego myśl o podzieleniu się z ludźmi kawałkiem mojej historii. Konkretnie to mam na myśli pojedyncze klatki filmu, jakim jest życie. W roli głównej miłość i decyzja a także pasje i zainteresowania... :)

 

Zacznę więc może od tego, że mam na imię Sylwia (nazwisko nie jest ważne) mam 18 lat w listopadzie będzie 19 (ostatnie naście), mieszkam w malowniczej wsi blisko granicy czeskiej (około 1 godziny drogi). Jestem tegoroczną maturzystką i od października zaczynam nowy etap w moim życiu pod hasłem POLITECHNIKA. Mam chłopaka, jesteśmy już razem od 2,5 roku i jesteśmy szczęśliwa parą. Może jeszcze wspomnę o tym, że mam starsza siostrę, która za rok planuje zawrzeć związek małżeński ze swoim ukochanym... :)

 

Tyle może wystarczy na pierwszy wpis... :) Mam nadzieję, że się dobrze mnie czyta...:P

| < Lipiec 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31