Kategorie: Wszystkie | KSIĄŻKA KUCHARSKA | KWIATY | PODRÓŻE | SPRÓBUJ MNIE | ŻYCIE
RSS
środa, 30 stycznia 2013

Może zacznę od małego opisu tego owocu. W naturalnych warunkach rośnie on w Azji w rejonie Chin i Wietnamu, lecz w dzisiejszych czasach uprawiany jest on nie tylko w prawie całej Azji, ale również w Ameryce, Australii oraz Afryce. Owoc ten rośnie na drzewach sięgających nawet ponad 10 metrów. Ten pyszny owoc o smaku dojrzałych, soczystych, niezwykle słodkich winogron i zniewalającym kwiatowym zapachu (liczi sprawia wrażenie owocu perfumowanego w pewien nieznany sposób), można spożywać na surowo lub w stanie przetworzonym w postaci kompotów lub syropów. Owoce można zamrażać jak i suszyć. Gdy liczi jest już dojrzałe z łatwością można wydobyć z niego pyszny i zdrowy miąższ. Liczi jest bogaty w żelazo, witaminę C oraz polifenole, które zapobiegają chorobie nowotworowej, miażdżycy oraz stanom zapalnym. Owoc ten poprawia nastrój, wzmacnia odporność i dodaje sił. Jedna sztuka owocu liczi ma około 7 kcal więc jest to doskonały owoc niskokaloryczny. Cena tego pysznego owocu nie jest zbyt wygórowana, ponieważ 100g (około 6 – 10 sztuk) możemy kupić za około 1,50 zł. Przy zakupie należy pamiętać, iż liczi w temperaturze pokojowej wytrzymuje około 2 -3 dni, więc należy je spożyć w dosyć krótkim czasie od momentu zakupu.

Owoc liczi

Jak zabrać się do zjedzenia liczi:
Pyszny miąższ otacza stwardniała skorka która może przybierać kolor od pomarańczowego przez czerwień aż do brązu. Według mnie najlepszy smak mają lekko miękkie owoce w kolorze pomarańczowo – czerwonym z naciskiem na czerwony.

  1. Owoc liczi można naciąć z góry (nie ze strony szypułki) lub spróbować obrać samą skórkę w podobny sposób do sposobu obierania pomarańczy.
  2. Następnie liczi można delikatnie ścisnąć ze strony szypułki – gdy owoc jest dojrzały powinien sam „wyskoczyć” ze skórki.
  3. Następnie należy pozbyć się niejadalnej, podłużnej, brązowej pestki znajdującej się w środku owocu.
  4. Mając już sam biały lub delikatnie kremowy miąższ (osnowę pestki) możemy przystąpić do konsumpcji.
  5. Smacznego.



Po zjedzeniu owocu liczi pestki mogą nam posłużyć do wyhodowania drzewka liczi. Chcąc wyhodować roślinkę należy:

  1. Po zjedzeniu owocu, pestkę należy umieścić w letniej wodzie (około 30°C) na około 24 – 48 h.
  2. Po tym czasie pestkę wsadzamy poziomo do torfu z piaskiem i perlitem (3:1:1) (ja wsadziłam do zwykłej uniwersalnej ziemi – zobaczymy czy wzejdzie).
  3. Delikatnie skrapiamy ziemię.
  4. Na doniczkę nakładamy delikatnie ponakłuwaną, przezroczystą folię spożywczą.
  5. Doniczkę ustawiamy w ciepłym, i jasnym miejscu.
  6. Czekamy na kiełkowanie około 3 – 6 tygodni.
  7. Po wykiełkowaniu zdejmujemy folię z doniczki.
  8. Cieszymy się naszą egzotyczną roślinką.

Mam nadzieję że przypadł wam do gustu pierwszy post z serii SPRÓBUJ MNIE.

Życzę smacznego odkrywania smaku i zapachu owocu liczi… :)

Rozkrojony owoc liczi

wtorek, 29 stycznia 2013

Robiłam je wczoraj i są tak dobre, że nie mogę się nie podzielić tym cudownym przepisem który kiedyś znalazłam na tej stornie: http://mojepysznosci.blox.pl/html. Przepis lekko zmodyfikowałam według moich upodobań… :) Niemniej jednak polecam gorąco.

Domowy knoppers

SKŁADNIKI:

Masa mleczna:

1/4 szklanki mleka

4 łyżki cukru

175 g miękkiego masła

1 szklanka mleka w proszku (należy dać troszkę więcej – szklanka z górką wystarczy)

 

Masa czekoladowo - orzechowa:

100 g miękkiego masła

160 g nutelli

1 łyżka kakao

2 czubate łyżki zmielonych orzechów laskowych

130 g orzechów laskowych (bez brązowej skórki – patrz TRICK) pokrojonych na większe kawałki

 

Dodatkowo:

3 wafle andruty (kupiłam 6 wafli w rozmiarze S – całość ważyła 150g lecz zużyłam tylko połowę)

100 g czekolady mlecznej

100 g czekolady gorzkiej

 

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Masa mleczna:

Mleko wlać do niewielkiego garnka, dodać do niego cukier. Całość nieustannie mieszając, zagotować a następnie odstawić by się ostudziło.

Miękkie masło zmiksować, następnie należy dodawać po łyżce ostudzonego mleka z cukrem. Ważnym jest by nie dodawać całego mleka na raz lub w większych porcjach ponieważ masa się zwarzy (czyli mówiąc najprościej zacznie się rozwarstwiać). Po dodaniu całego mleka do masła należy dodać mleko w proszku i dalej miksować do uzyskania jednolitej masy. Nie należy przejmować się, iż masa jest za sucha, musi mieć taką konsystencję, ponieważ ważnym jest by zsiadła się ona na tyle by móc spokojnie pociąć całe ciasto na niewielkie kwadratowe knoppersy.

Masa czekoladowo – orzechowa:

Miękkie masło zmiksować, następnie dodać nutellę i kakao nieustannie miksując. Po uzyskaniu jednolitej masy należy dodać oba rodzaje orzechów a następnie wszystko wymieszać by orzechy były równo rozmieszczone w masie.

 

Składanie knoppersów i polewa:

Na blaszce kładziemy pierwszy andrut. Pokrywamy go równomiernie masą czekoladowo – orzechową. Na masę czekoladowo – orzechową kładziemy następny wafel a następnie pokrywamy go dokładnie masą mleczną i kładziemy na nią kolejny wafel. Całość należy włożyć do lodówki na godzinę można na dłużej.

Kiedy upływa godzina nie wyciągając jeszcze cista rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej. Na palnik wstawiamy garnek z wodą a na nim troszkę mniejszy garnek do którego wrzucamy połamane na kostki czekolady. Ważne jest żeby garnek w którym znajduje się czekolada nie dotykał wrzącej wody w dużym garnku, ponieważ gdy przegrzejemy rozpuszczoną czekoladę może ona się nam zacząć rozwarstwiać. Kiedy mamy już rozpuszczoną czekoladę bez żadnych grudek wyłączamy palnik, wyjmujemy z lodówki nasze ciasto i oblewamy go równomiernie rozpuszczoną czekoladą. Następnie odstawiamy nasze ciasto  w miejsce gdzie bardzo ciepła czekolada może wystygnąć (NIE DO LODÓWKI). Po wystygnięciu i lekkim stężeniu czekolady możemy nakryć ją przeźroczystą folią spożywczą (nie aluminiową). Wstawiamy całość do lodówki na co najmniej dwie godziny (najlepiej na całą noc), po tym czasie wyjmujemy ciasto i możemy go dzielić na niewielkie kwadraty lub inne kształty - jaki komu odpowiada.

 

TRICK

JAK OBRAĆ ORZECHY LASKOWE Z BRĄZOWEJ SKÓRKI

Całe orzechy laskowe należy wsypać na rozgrzaną, suchą, teflonową patelnię i prażyć pod przykryciem przez około 7 – 10 minut, potrząsając nimi co chwilę by się nie przypaliły. Kiedy widzimy że skórki orzechów już bardzo popękały, zestawiamy patelnię, gasimy palnik a orzechy wsypujemy do jakiegoś zamykanego pojemnika ( u mnie był to pojemnik hermetyczny na żywność). Następnie potrząsany pojemnikiem tak długo, aż orzechy będą pozbawione skórki. Końcowy efekt zależy od tego jak dobrze uprażone są orzechy laskowe.

Smacznego… :)

Jeśli ktoś liczy kalorie to ciasto ma około 6500 kcal. Dokładniej zawiera ono 120 g białek, 500g tłuszczu, 400g węglowodanów oraz 40g błonnika. :)Jeśli podzielicie je na 20 kawałków to jeden kawałek będzie miał około 325 kcal. :)

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Hmm wiem, nie pisałam dość długi okres czasu w moim życiu jak pewnie w życiu każdego z was zaszło tyle zmian że można by nakręcić z tego niezły film... ;) Jeśli jesteście ciekawi co u mnie to muszę przyznać że pozmieniało się dużo. Może od rzeczy najważniejszych (w pierwszym poście pisałam że nazwisko nie jest ważne... dalej to podtrzymuję, ale ważnym jest że zmieniło mi się ono ;) ) wyszłam za mąż w zeszłym roku łatwo policzyć że miałam wtedy 21 lat (22 kończyłam w listopadzie 2012). Dzień ślubu i wesela był dla mnie najważniejszym i najpiękniejszym dniem jaki udało mi się w swoim życiu przeżyć. Wybranek serca oczywiście nie zmienił się od 6 lat (więc wyszłam za mąż za chłopaka o którym te kilka lat temu pisałam), oczywiście wszystko jak należy - najpierw para - później narzeczeństwo - i w końcu ślub. Moja siostra (kiedyś pisałam że planuje wyjść za mąż) również wzięła ślub i już jest również szczęśliwą mamą prawie 8 miesięcznej Paulinki - mojej chrześnicy. Z rzeczy bardziej ciekawych to mogę dodać, że kilka dni temu skończyłam studia i obroniłam tytuł inżyniera a w trakcie tych studiów byłam również pół roku w Danii na wymianie studenckiej (mam z tego miejsca pełno cudownych wspomnień). Wybieram się na II stopień, zobaczymy co z tego wyjdzie. Powracam trochę po to żeby się spełnić w pewien sposób, gdzieś tam przez te lata wciąż powracała mi myśl o tym żeby pisać dalej. Teraz mam jakąś motywację nie mam pojęcia skąd się wzięła ale ważne że jest i że mam się czym dzielić ( w sumie tak jak każdy z nas ;) ) Zobaczymy co z tego mojego nagłego zapału wyjdzie. Może już uprzedzę że w następnych dniach mam zamiar napisać o mojej przygodzie z kuchnią - wersja KULINARNA mnie, chcę również przybliżyć jakie miejsca odwiedziłam w czasie kiedy nie pisałam, więc to będzie taka wersja PODRÓŻNICZA mnie... :P No i kilka innych rzeczy, w sumie mam na to jakiś tam pomysł więc może być ciekawie, muszę się tylko nieco podszkolić z obsługi bloga i myślę że wszystko będzie przejrzyste i jasne. No to chyba tyle na dziś... ;)

Ps. Przepraszam za jakiekolwiek błędy... :) I proszę o wyrozumiałość. :P

niedziela, 13 września 2009

Długo nic nie pisałam. Było głucho lecz miałam 100% wakacje... Teraz powoli wracam do szarej rzeczywistości. Dziś napiszę o jednym z moich hobby. Jedną z moich pasji są kwiaty. Największą moją dumą jest Plumeria na której się to dzisiaj właśnie skupię... :) W Polsce jeszcze o niej jest bardzo cicho, i jeśli znają tę roślinę ludzie to jest ich z pewnością niewiele... Ja zamieszczę kilka jej zdjęć, które czarują... :D Mam nadzieję, że i wam przypadnie ta roślina do gustu... :)

Plumeria

Piękna prawda? Gdybyście mieli pytania zapraszam na moje forum: www.plumeria.fora.pl Tam można znaleźć kilka informacji o tej roślinie i kierować swoje pytania do mnie... :)

Plumeria i jej druga, jasno różowa odsłona... :) Jeśli ktoś chce się o niej dowiedzieć troszkę więcej wystarczy wpisać w wyszukiwarce jej nazwę, lub zajrzeć na moje forum i po prostu zapytać... :D Jeżeli ktoś zna tę roślinę także zapraszam na moje forum i proszę o podzielenie się cennymi informacjami i wskazówkami... :)

poniedziałek, 20 lipca 2009

Wczoraj opisywałam przepiękna Turcję i jeszcze do niej wrócę za kilka dni, lecz już w całkowicie innej odsłonie. Dziś chciałam pokazać, dzięki czemu (między innymi) tam się dostałam. Wszystko stało się za sprawą, Origami czyli jak każdy zapewne wie sztuki składania papieru. Kiedy pada za oknem i nie mam, co robić chętnie do tej sztuki powracam, mój chłopak nie jest za bardzo zadowolony, ponieważ zamiast spędzać z nim czas składam jakieś głupie karteczki. Co zrobić, gdy to jest jedna z moich pasji i lubię to robić, bo wychodzą z tego przepiękne rzeczy... :) Ja osobiście nie jestem osoba cierpliwą a dzięki temu mogę tą moją cierpliwość poćwiczyć... :) Najbardziej cieszy mnie origami modułowe, czyli zrobione z pewnej liczby modułów (takich samych papierowych części), Wychodzą wtedy cudowne bryły przestrzenne. Oto dwa najładniejsze z moich dzieł:

Origami

Buckyball

 

Te pierwsze trzy bryłki (na zdjęciu pierwszym) zostały zastosowane jako prezent świąteczny i wykorzystane jako bombki na choinkę.

Z tą druga bryłką origami wiąże się cała jej historia, może opiszę to tak w skrócie. Jest to "Buckyball”, czyli fuleren, którego nazwa pochodzi od wynalazcy R. Buckminster Fuller jest odmianą alotropową węgla odkrytą w 1985 roku. Jest to model najpopularniejszego fulerenu zawierającego 60 atomów węgla (tzw. C60). Amerykańska nazwa to "Soccerball", angielska "Football", matematyczna nazwa to Dwudziestościan ścięty, który ma 32 ściany (12 pięciokątnych, 20 sześciokątnych), 90 krawędzi i 60 wierzchołków. Kojarzyć się on może z piłką do gry w piłkę nożną... :) Jeśli ktoś jest zainteresowany i chce się tym dowiedzieć więcej ciekawych rzeczy to odsyłam do literatury fachowej... :P

niedziela, 19 lipca 2009

Dziś wzięło mnie na wspomnienia... :) W ostatniej klasie liceum w zamian za pomoc w szkolnych imprezach oraz w zamian za udział w jednym z projektów Comeniusa pojechałam wraz z uczniami i nauczycielami mojego liceum na coś w stylu wymiany do Istambułu (cudownego miasta dwóch kontynentów). Przypomniał mi się ten wspaniały wyjazd, ponieważ widziałam dzisiaj w telewizji reportaż stamtąd... :) Uznałam, że dodam kilka zdjęć, które wg. mnie mają swój klimat i coś nie coś opiszę te fotki... :)

Fotka I

Ayasofya

Była to najwyższa rangą świątynia w Cesarstwie bizantyjskim. Po zajęciu Konstantynopola przez Turków w 1453 zamieniona na meczet (wtedy m.in. dobudowano minarety). Świątynię miał przyćmić wybudowany w XVII wieku Błękitny Meczet (widoczny na Zdjęciu II). Obecnie jest to muzeum. Nazwa świątyni znaczy dosłownie "Święta Mądrość" i odnosi się do Bożej Mądrości, jednego z atrybutów Boga.

Fotka II

Sultan Ahmet Cami

Błękitny meczet zbudowany z polecenia sułtana Ahmeda I, który jest jednym z ostatnich, a zarazem najwspanialszych przykładów tzw. "klasycznego okresu" sztuki islamskiej w Turcji. Meczet ten posiada aż 6 minaretów, ponieważ budowniczy źle zrozumiał Sułtana, który polecił mu wykonać minarety ze szczerego złota (w języku Tureckim słowo sześć i słowo złoto są bardzo podobne stąd ta pomyłka). Piękno tego meczetu miało przyćmić piękno Hagi Sofii, lecz nie udało się to budowniczym.

Fotka III

Kapali Çarşi

Najsłynniejszym z bazarów w Istambule jest Wielki Bazar, który założony został przez Mehmeda Zdobywcę w 1453 r., tuż po zdobyciu przez niego miasta. Wielki Bazar to jedyne w swoim rodzaju miejsce. Na ogromnej przestrzeni rozlokowane są liczne sklepiki i stragany. Całość przykryta jest dachem z licznymi pięknymi zdobieniami. Kupić można tam wiele wspaniałych rzeczy. Jego przestrzeń liczy 30.700 m² i bardzo łatwo się w nim zgubić, mimo wszystko jest bardzo piękny pełny przeróżnych rzeczy w przeróżnych kolorach... :) Na zdjęciu widać akurat sklepik z szalami - ja kupiłam 2 kaszmirowe szale... :)

sobota, 18 lipca 2009

Długo zastanawiałam się jak rozpocząć mój pierwszy w życiu blog, nawet nie wiem, co podkusiło mnie do pisania go. Wydaje mi się, że pchnęła mnie do tego myśl o podzieleniu się z ludźmi kawałkiem mojej historii. Konkretnie to mam na myśli pojedyncze klatki filmu, jakim jest życie. W roli głównej miłość i decyzja a także pasje i zainteresowania... :)

 

Zacznę więc może od tego, że mam na imię Sylwia (nazwisko nie jest ważne) mam 18 lat w listopadzie będzie 19 (ostatnie naście), mieszkam w malowniczej wsi blisko granicy czeskiej (około 1 godziny drogi). Jestem tegoroczną maturzystką i od października zaczynam nowy etap w moim życiu pod hasłem POLITECHNIKA. Mam chłopaka, jesteśmy już razem od 2,5 roku i jesteśmy szczęśliwa parą. Może jeszcze wspomnę o tym, że mam starsza siostrę, która za rok planuje zawrzeć związek małżeński ze swoim ukochanym... :)

 

Tyle może wystarczy na pierwszy wpis... :) Mam nadzieję, że się dobrze mnie czyta...:P

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31